Święta, święta... i przed świętami Foter

Święta, święta... i przed świętami Wyróżniony

Czerwone rękawiczki Napisał  poniedziałek, 27 listopad 2017 15:56 wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę 0
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Siedzę i siedzę, myślę i myślę... Oczywiście połączenie tych dwóch czynności jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Nie ten wiek, nie ten umysł, nie te smartfony... Przepraszam – komórki (szare)...

I choć przychodzi mi to z trudem, to jednak walczę i uruchamiam swój proces  myślenia, bo usilnie staram się zrozumieć współczesny świat, otaczających mnie ludzi, wszechobecny pośpiech oraz kota, mówiącego w reklamie o emeryturze człowieka, ale nade wszystko... próbuję odpowiedzieć sobie na to jedno, najważniejsze pytanie: jak to się stało, że świąteczna ciężarówka coca-coli przybyła do nas tak szybko... bo przecież w połowie listopada!?
Wyłoniła się zza drzew i z pełną werwą wjechała na nasze polskie, skromne, dziurawe drogi, uliczki i osiedla, gdzie z wielką radością mogą ją przywitać stęsknione tego pełnowartościowego nektaru dzieci, młodzież i dorośli.
Skąd wspomniany wcześniej pośpiech? Jak to rozumieć? Co mamy robić w tej zaskakującej sytuacji? Czy jesteśmy bezpieczni? Czy coca-cola wie coś, czego my nie wiemy...?
Aż boję się zadawać kolejne pytania.
Co gorsze, po przyjeździe świątecznej ciężarówki, kilka dni później pojawił się niejaki Santa Claus, bliżej znany jako Święty Mikołaj. I widać, że nie ma gość kompleksów, bo wytoczył swe największe działo, czyli sanie. Co prawda szarych komórek u niego nie znajdziemy, ale smartfony, to już na pewno.
Mój proces myślenia nabierał prędkości, gdy nagle na szklanym ekranie mignęła mi przed oczami choinka. Przyznam się Wam, że miałam moment zwątpienia w swoje własne zmysły, zaczęłam nawet zastanawiać się, czy przypadkiem nie uciekło mi gdzieś kilka tygodni życia..., ale nie.
Tak więc, niedawno mieliśmy Święto Zmarłych, chwilę temu obchodziliśmy Święto Odzyskania Niepodległości..., a tu nagle zza zakrętu wyłania się świąteczna ciężarówka coca-coli, z blaskiem bożonarodzeniowej atmosfery. W tym tempie, za tydzień możemy się spodziewać, że Kevin znów zostanie sam w domu (co jego samego może zaskoczyć).
Wiem, rozumiem..., święta to dla większości ludzi okres szczególny, magiczny, rodzinny, pełen miłości, radości i prezentów. I to ma swój urok, swoje miejsce, swoją tradycję, ale ma także swój czas. Czy połowa listopada, miesiąca zadumy i pamięci o naszych zmarłych bliskich, to odpowiedni moment na zalewanie nas z każdej strony świątecznymi reklamami pełnych radosnych, kolorowych elfów, choinek, latającego Mikołaja i ludzi tak szczęśliwych, że należałoby się zastanowić, który z nielegalnych specyfików przedawkowali?
To pytanie pozostawiam Wam. Mój proces myślenia, choć długotrwały, ciężki w przebiegu, niełatwy i wyczerpujący, to jednak dobiegł końca.

Anna Rachwał

Czytany 1965 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.